09 marca 2012

tabuny tabu utopię w tej toni
żeby nie było sytuacji, w której odwiedzamy się i witamy krótkim, zdawkowym pocałunkiem. pijemy coś przy stole kiedy zwyczajnie, ten stół pomiędzy nami staje niczym przepaść. wówczas mówimy sobie nieodwracalne rzeczy. gorzej, kiedy nic nas nie dzieli i rozmawiamy w ten sposób w łóżku, przylepieni do materaca, który ma za zadanie wyhamować upadek. po prostu jakbyśmy spadali w przepaść, zresztą nawet wtedy spoglądamy sobie w oczy mówiąc te nieuchwytne prawdy w mgnieniu powieki. znowu te twoje żaluzje. potem szrama za szramą, mocne silne ciosy w obronie czego i świt rozległej ciszy zamarłych wspomnień. moment zwłoki. wielki restart. dziś nietrudno o te informatyczne skojarzenia. sorry za wszystkie errory, powiedziałbym gdyby to było choć odrobinę w moim guście. kiedy pustka w rękach okazuje się stanowić najcenniejszą naukę. ukochaj pustkę.

04 marca 2012

leć później cię złapię
Ambient. Patrz wyżej. Źródła, zbliżone do mojego kręgosłupa podają, że możesz teraz obciągnąć stopy.
W łydkach poczuć coś więcej niż miniony dzień jedynie niczym monotonny wpierdol od życia. Krew w żyłach, prąd w żyłach, złote żyły, wodne żyły. Ulżyło mi.



ergonomia (sanity), do pana.

17 stycznia 2012

obiecadło cacadło

Na linach notatnika przeciągam pojedyncze słowa nie chcąc naprężać ich ciężarem kotwic zdań. Krótkie pytania o conditio lingua przynoszą twarde spacje białego milczenia. Spór o granice języka powiewa trzepocząc w głowie gonfalone, pod którym salutują rzędy wychudzonych znaków - grafemów wytatuowanych czarnym tuszem - co typograficzny wstyd próbują osłonić koszulą z tektury okładek.


02 grudnia 2011

Jeżeli będziesz mnie prosić dostatecznie rzadko wówczas spełnię każdą twoją  prośbę.

28 listopada 2011

W poniedziałek zdzwoniliśmy się na krótką chwilę i byliśmy dla siebie uprzejmi. Kilka razy wyszedłem z domu, ponieważ musiałem, było po co, trzeba było zarobić. W tym czasie barmanka, którą ledwie znam zaczęła pisać do mnie sms-y. Ma węgle w oczach i mocny, elektryczny ładunek w perlistym uśmiechu jaki pasuje do kobiety o dekadę mądrzejszej. Pomimo tych niezwykle cennych przymiotów  odstraszyłem ją kłamstwem (a może to była prawda) o smaku piołunówki.