- idę.
- gdzie idziesz?
- w ciepłą łóżka pipkę.
04 grudnia 2012
13 sierpnia 2012
09 marca 2012
żeby nie było sytuacji, w której odwiedzamy się i witamy krótkim, zdawkowym pocałunkiem. pijemy coś przy stole kiedy zwyczajnie, ten stół pomiędzy nami staje niczym przepaść. wówczas mówimy sobie nieodwracalne rzeczy. gorzej, kiedy nic nas nie dzieli i rozmawiamy w ten sposób w łóżku, przylepieni do materaca, który ma za zadanie wyhamować upadek. po prostu jakbyśmy spadali w przepaść, zresztą nawet wtedy spoglądamy sobie w oczy mówiąc te nieuchwytne prawdy w mgnieniu powieki. znowu te twoje żaluzje. potem szrama za szramą, mocne silne ciosy w obronie czego i świt rozległej ciszy zamarłych wspomnień. moment zwłoki. wielki restart. dziś nietrudno o te informatyczne skojarzenia. sorry za wszystkie errory, powiedziałbym gdyby to było choć odrobinę w moim guście. kiedy pustka w rękach okazuje się stanowić najcenniejszą naukę. ukochaj pustkę.
04 marca 2012
17 stycznia 2012
obiecadło cacadło
Na linach notatnika przeciągam pojedyncze słowa nie chcąc naprężać ich ciężarem kotwic zdań. Krótkie pytania o conditio lingua przynoszą twarde spacje białego milczenia. Spór o granice języka powiewa trzepocząc w głowie gonfalone, pod którym salutują rzędy wychudzonych znaków - grafemów wytatuowanych czarnym tuszem - co typograficzny wstyd próbują osłonić koszulą z tektury okładek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)